piątek, 21 listopada 2014

niedokończone

(zapalam na wpół wypaloną już świeczkę, która powinna pachnieć żurawiną, choć dla mnie to bardziej syrop na kaszel mokry)

Ile razy dywagowałam 'chciałabym żyć w (wstaw rok/stulecie)', 'chciałabym żyć jak (wstaw imię i nazwisko kogoś, kto mi imponował poczynając od astronautów, poprzez aktorki, a kończąc na bohaterach książkowych)', 'chciałabym wyglądać jak (a tu już abstrakcje podchodzące pod zwierzęta nawet się pojawiały)'..? Zbyt wiele.

(zaczęło padać, deszcz, jego krople ledwie słyszalnie odbijają się od szyby w moim oknie; szyba jest plastikowa, choć mogłaby być prawdziwym szkłem, które nie zamazuje obrazu)

Mam dwadzieścia lat, no, dwadzieścia jeden. Czasem czuję się wyjątkowo mądra i inteligentna, czuję, że me doświadczenie równa się z takowym przeciętnej sześćdziesięciolatki. Czasami mam się za cholernego geniusza, oczywiście pod pewnymi względami, jednak to uczucie rozpiera mnie całą. Często, stosunkowo często się lubię. Lubię to, jaka jestem i nie żałuję, staram się nie żałować.

Mam dwadzieścia lat. Czasem czuję się wyjątkowo infantylna i głupia, czuję, że jestem jeszcze dzieckiem, dziesięciolatkiem. Czasami wydaje mi się, że nic nie wiem, zupełnie nic i to mnie obezwładnia. Często, zbyt często brzydzę się sobą.

('to nie łzy, to londyńska mgła')

Niekiedy czuję, że przegrywam życie. Dni mijają niewiele się od siebie różniąc, a ja desperacko próbuję znaleźć piękno w codziennie mijanych tych samych ulicach, które znam już na tyle dobrze, że instynktownie mijam kałuże wiedząc, że nocą padało. Szarość kamienic pokrywa się z moją poszarzałą twarzą, a mury są odrapane niczym moje zniszczone dłonie. Skórę pokrywają kolejne blizny, którym trudno się zagoić, bo rany były otwarte dzień w dzień.

Niekiedy czuję, że jest dobrze, a przede mną piękna przyszłość. Odkrywam świat z naiwnością i niewinnością, znajdując coś wyjątkowego nawet w miejscach dobrze mi znanych. Cieszę się z tego, że kwitnę i wypleniam zgnilizny i choroby z mego organizmu ścigając się z wiatrem i skacząc przez kałuże. Uśmiecham się, gdy pada i chowam od słońca. Chwilami życie bywa wyjątkowo piękne.

('zaśpiewajmy im, nim pójdziemy; zapomnij o własnych kłopotach i zrób coś')

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz